maratonczyk

Tekst bardzo utkwił mi w pamięci. Dlatego, za zgodą portalu newwoman.pl , postanowiłam się nim podzielić. Mam nadzieję, że Ciebie również zaciekawi;) Miłej lektury!

On nie jest już tą samą osobą. Przebiegł maraton. Podobno, jeśli chcesz mieć lepszy dzień, przebiegnij milę. Ale jeśli chcesz mieć lepsze życie, przebiegnij maraton! To powiedzenie tak silnie utkwiło mi w podświadomości, że postanowiłam zbadać, co takiego różni maratończyków od innych ludzi? Dlaczego bieganie tak bardzo zmienia nasze życie, wyrabia charakter i pozwala nabrać dystansu do otaczającego nas świata?

Maraton to idealny sprawdzian dla ciała, ale czy na pewno tylko dla ciała? Ten kto choć raz zmierzył się z królewskim dystansem doskonale wie, że prawdziwa walka rozgrywa się w umyśle biegacza. To umysł trenowany jest dzień po dniu podczas przygotowań, to on zmusza nasze ciało do kolejnych kroków, gdy nogi się już buntują, to umysł wypycha nas na zewnątrz podczas deszczu i zawieruchy. Odpowiedź na wszystkie pytania jest jedna – Maratończyk to pan własnego umysłu! Ma tak silnie wytrenowany mózg, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Doskonale zna swoje słabe strony i umie panować nad emocjami.

Mocne postanowienie

Dlaczego ludzie postanawiają przebiec maraton? Co takiego jest w tym królewskim dystansie, że wiele osób stawia to sobie na liście swoich życiowych celów? W maratonie nie chodzi tylko o zdobycie zasłużonego tytułu „Maratończyk”, nikt zdrowy na umyśle nie podjąłby się tak wyczerpującego wysiłku tylko dla jednego tytułu. Nie robi tego również dla kilku chwil na mecie, kiedy wszyscy biją brawa. Nie podejmie się tego dla wzbudzenia zazdrości wśród kolegów z pracy. Nie pobiegnie nawet dla zrzucenia kilku kilogramów. To wszystko to tylko pozytywne „skutki uboczne” zdobycia zasłużonego tytułu. Najwięcej korzyści rozgrywa się w środku, cel to tylko efekt końcowy, droga którą przejdzie jest dla niego największą zaletą.

Zacznijmy od początku. Przeciętna osoba postanawia przebiec maraton. Od tej chwili czeka ją minimum rok ciężkiej pracy, mnóstwo bólu i łez. Rezygnuje z imprez i spotkań przy piwie. Cały swój grafik przewraca do góry nogami, aby znaleźć czas na treningi. Ba! Często nawet przewraca całe swoje życie. Koledzy, którzy tego nie rozumieją, odchodzą. Rodzina kusi siedzeniem na kanapie. Nawet obcy mijani na ulicy dziwnie się patrzą gdy biega w deszczu. Większość osób wtedy rezygnuje.

Nasz bohater się nie poddaje. Pogodził się z krzywymi minami znajomych. Znalazł nawet nowych przyjaciół w klubach biegowych. Trenuje dalej. Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu idzie według wcześniej szczegółowo rozpisanego planu. Raz podbiegi, raz długie wybieganie, siłownia, rozciąganie, skip A, skip B i tak w kółko. 5 km, 10 km, 20 km. Bieg zaczyna sprawiać mu coraz większą przyjemność. Naukowcy udowodnili, że podczas długotrwałego biegu w mózgu wydzielają się substancje podobne do kokainy. W konsekwencji biegacze czują się jak na haju, mają duży przypływ pozytywnej energii, która uzależnia. Chyba nie ma na świecie bardziej pożytecznego uzależnienia niż sport! Ale niestety są też negatywne konsekwencje. U naszego bohatera pojawia się ból mięśni, zmęczenie potreningowe, a nawet lekka kontuzja. I w tym momencie również osoby rezygnują. To zbyt bolesne. Tłumaczą.

Nasz bohater również ma wątpliwości. Przychodzi kryzys, których będzie potem jeszcze więcej. To nie dla mnie – powtarza sobie. Po co to właściwie robię? Nie mam na nic czasu, straciłem wielu znajomych, dawno nie przeczytałem już książki. Tego dnia nie wstaje na trening.

Na szczęście przypomina sobie swój cel i szybko wraca na bieżnię. Jego życie w niczym nie przypomina już dawnego. Ma zupełnie inne nawyki. Czyta inne książki i gazety. Nawet zawartość jego lodówki w niczym nie przypomina poprzedniej. Staje się ekspertem w bieganiu i wie już na ten temat tyle, że zaczyna imponować znajomym, często pytają go o radę. Ten facet jest naprawdę uparty! Idzie dalej! Prze do przodu! Pokonuje kolejne kryzysy, brak postępów go załamał, ale nie poddał się. Pokonał i to. Przyszła zima i srogie mrozy, a on nadal trenuje! – ludzi nie mogą się nadziwić.

Nadszedł w końcu największy sprawdzian. Po wielu miesiącach przygotowań, wyrzeczeń i trudów sprawdzi się na dystansie maratońskim i przebiegnie 42 km 195 m. I stało się. Dołączył do grona zasłużonych maratończyków. Zrealizował swój cel który postanowił sobie ponad rok temu. Wzbudza podziw wśród otaczających go ludzi. Nagle zainteresowanie jego osobą wzrasta. Jedni pytają jak mu się to udało? Inni nie mogą uwierzyć, że ten drobny mężczyzna pokonał tak długi dystans na własnych nogach. Jak myślisz czy zmienił się przez ten czas?

Zmiana to proces

W głowie biegacza zachodzą ogromne zmiany i nie jest to tylko związane z namnażającymi się endorfinami podczas wysiłku fizycznego. Niewątpliwie jest to bardzo duża korzyść, dodaje energii, uśmiechu na twarzy i obniża stres. Bieganie kształtuje charakter. Pokazuje, że nie da się osiągnąć celu z dnia na dzień. Aby przebiec maraton potrzebny jest specjalny plan treningowy, dużo wiedzy, odstawienie używek, rezygnacja z innych pokus, ograniczenie spotkań z przyjaciółmi. Podobnie odnieść to można do innych dziedzin życia. Każdy cel, każde marzenie wymaga poświęceń, pracy i wytrwałości. Po drodze zdarza się wiele kryzysów i zwątpień, jednak jeśli wytrwamy osiągniemy nasz cel. Maratończyk doskonale zdaje sobie z tego sprawę, gdyż sprawdził to na sobie w dziedzinie sportu. Od tej pory każde marzenie będzie rozkładał na czynniki pierwsze, wyznaczy plan do jego realizacji, ograniczy zbędne używki i zrealizuje je! Już raz to przecież przerabiał.

Maraton wzbudza respekt u innych nie bez powodu. Osoba która pokonała ten dystans niewątpliwie jest wytrwała, pracowita, cierpliwa, konsekwentna, nie boi się bólu i ciężkiej pracy, jest zdolna do poświęceń i wyrzeczeń, kieruje się swoimi zasadami, jest silna fizycznie i psychicznie. Największym wojownikiem jest ten, kto pokonał samego siebie. Najsilniejszy charakter ma ten, kto jest silniejszy niż swoje ograniczenia.

Tak naprawdę dotarcie na metę do dopiero początek. Wspomniałam wcześniej, że sport uzależnia. A już na pewno uzależnia osiąganie celów i pokonywanie własnych barier. Nasz bohater z pewnością będzie parł do przodu stawiając sobie wysoko poprzeczkę nie tylko w sporcie. Czy to nie o to w życiu chodzi? Podejmij wyzwanie!”

Redakcja New Woman

Jak Ci się podoba?