W pierwszej kolejności chciałabym pogratulować mojej siostrze, która w zeszły weekend pokonała swój pierwszy maratoński dystans! Gratuluję walki, wytrwałości, wiary i umiejętności pokonania własnych słabości!  Mogę oficjalnie powiedzieć – moja siostra jest MARATOŃCZYKIEM i ogromną inspiracją dla wielu!

Ja, w ten weekend w Berlinie byłam kibicem. BMW Berlin Marathon jest jednym z największych, więc spodziewałam się, że atmosfera będzie niesamowita. Nie myliłam się.

Powiem szczerze – oglądając linię mety, poleciały mi łzy. Po 42,195 km można było zobaczyć każdą emocję – od wzruszenia, po ból, radość, szczęście. Wszystkie emocje wypisane na twarzy biegaczy kończących dystans. Coś niesamowitego – biegli ludzie w każdym wieku, z całego świata! W pamięci utkwił mi mężczyzna, który biegł z tulipanem na głowie. Dlaczego? Bo w ten dzień skończył 70 lat. Motywujące? Ja, nic więcej nie potrzebuję. Mogą oni – możesz TY!

Czy trzeba jechać do Berlina, żeby to zobaczyć? Myślę, że nie. Warto szukać inspiracji obok siebie.

Wrzucam filmik z linii mety, który mam nadzieję, że chociaż częściowo odda klimat. U mnie jeszcze powoduje dreszcze!

bmw berlin marathon bmw berlin marathonDobrej energii i motywacji nigdy nie za wiele 😉 No to do dzieła 😉