Cztery miesiące po urodzeniu drugiego synka doszłam do momentu w którym wiedziałam ze muszę coś ze sobą zrobić. W obu ciążach przytyłam równo 20 kg a i przed ciążami nigdy nie byłam zadowolona ze swojej figury. Szukając rożnych inspiracji i pomysłów jak rozpocząć na nowo wojnę ze swoją nadwagą natrafiłam na stronę Marysi Kilian. Nie zastanawiając się zbyt długo zrobiłam jedną z mądrzejszych rzeczy w swoim życiu czyli wysłałam maila z pytaniem czy miałaby czas i ochotę się mną zając. Spotkałyśmy się już następnego dnia i tak to się wszystko zaczęło. Marysia przeprowadziła ze mną spory wywiad i ustąpiłyśmy, ze będziemy ćwiczyć 3 razy w tygodniu. Nigdy nie zapomnę jak w trakcie pierwszego treningu nie byłam w stanie unieść nóg leżąc na ziemi. Moje mięśnie brzucha były w bardzo kiepskim stanie po dwóch cesarskich cięciach. Miesiące mijały a my regularnie spotykałyśmy się w mojej piwnicy. Gdy zaczynałyśmy treningi Franuś  leżał spokojnie w foteliku, później wraz z jego rozwojem Marysia nosiła go po pokoju i zagadywała abym ja mogła dokończyć swój trening. Nie było łatwo ten kto ma dzieci to wie, że nie zawsze są zdrowe i zadowolone a nieprzespane noce tez nie zachęcają do ćwiczeń. Jednak dzięki temu ze trafiłam na tak wyrozumiała osobę jak Marysia, której nie irytowały płacze, smarki i bajki zamiast pobudzającej muzyki przetrwaliśmy ten czas a teraz ćwiczenia stały się moim nawykiem i częścią naszego rodzinnego życia. Dość szybko bo po 4 miesiącach ćwiczeń wróciłam do biegania, które zawsze bardzo lubiłam. Przebiegłam wtedy bieg uliczny na 10 km w czasie 1:01h. Waga spadała powolnie ale widać było różnice w obwodach z każdym mijającym miesiącem. W pewnym momencie przyszedł mi do głowy szalony pomysł ze chciałabym przebiec półmaraton. Marysia uznała to za świetny pomysł i tak w nie cały rok po porodzie przebiegłam swój pierwszy półmaraton w czasie 2:09 h. Czasy które podaję mają tutaj duże znaczenie ponieważ w trakcie mojej 1,5 rocznej znajomości z Marysią poprawiłam się bardzo. Dzisiaj mój najlepszy czas na 10 km to 50:30 min a półmaraton 1:54 h i oczywiście jeszcze się nie poddaje. Są momenty w których mowie Marysi, ze jej bardzo nie lubię i jest wredna ale.. Marysiu Ty wiesz ze jest dokładnie odwrotnie? Takie oto wyznanie miłosne Haha Dziękuje Ci za każda dodatkową serie w której wycisnęłaś ze mnie jeszcze odrobinę mocy, której wydawało mi się ze już nie mam. Dziękuje Ci za każde ćwiczenie, którego nawet bym nie spróbowała uznając z góry ze nie dam rady. Dziękuje Ci bardzo za wsparcie i dobre słowo (nie tylko dotyczące treningów i diety )oraz ze nigdy nie powiedziałaś mi ze moje pomysły są głupie… Jak choćby ten z sobotnim maratonem, który dzięki przećwiczonej z Tobą zimie zrobiłam bez większego problemu w czasie 4:23 w 30 stopniowym upale. Dziękuje Ci za noszenie Frania, wycieranie mu smarków, karmienie go i przy tym wszystkim za pełen profesjonalizm- Zawsze na czas, zawsze przygotowana i służąca radą. Dzięki Tobie jestem dzisiaj 13 kg lżejsza, mam 12 cm mniej w biodrach, spełniłam swoje marzenie o maratonie, a przede wszystkim jestem szczęśliwsza osobą!

cbdd4e7813e19dcb8a9f2fd55b09c1d7_i

Taką wiadomość dostałam niedawno od Oli -jednej z osób, z którą pracuję już 1,5 roku. Tekst za każdym razem sprawia, że pojawiają mi się ciarki i łzy napływają do oczu. Nie wstawiłam tego tekstu tutaj, żeby promować swoją osobę. Chcę jednak żebyś poznała historię, która z pewnością Cię zmotywuje. Tak Olu – stałaś się motywacją właśnie w tej chwili dla tysiąca osób, która dziennie odwiedza tą stronę. Należy się <3

A  jak historia wygląda z mojej strony?

Ola jest mamą 2-óch przecudownych chłopców. W pierwszej wiadomości do mnie (1,5 roku temu) napisała SZCZĘŚLIWA MAMA, SZCZĘŚLIWE DZIECI. Do dnia dzisiejszego pamiętam te słowa, bo wykorzystuję je w swojej pracy bardzo często. W szczególności z mamami, które czasami czują się winne, kiedy podejmują walkę o swoje marzenia.

W wyżej cytowanej wiadomości opisywany jest HAPPY END! Czy było jednak łatwo? Zdecydowanie nie – droga nie zawsze była prosta, a jej przejście wymagało ogromnej dyscypliny, samozaparcia i poświęcenia. Czasami było zwątpienie, czasami tygodnie bez efektów, czasami brak wiary we własne siły, duże zmęczenie. Jeśli jednak ustalisz sobie cel – musisz w niego uwierzyć i zrobić wszystko żeby każdy dzień Cię do niego zbliżył! Tak właśnie było w przypadku Oli!

Zobacz jak realizacja swoich postanowień/celów (nie tylko treningowych) wpływa na Ciebie. Buduje Twój charakter, zwiększa pewność siebie, uczy dyscypliny, pokory i cierpliwości. Pokazuje, że właściwie nie ma rzeczy niemożliwych – NIECH TA HISTORIA BĘDZIE TEGO DOWODEM!  Nawet jeśli Twoje plany wydają Ci się niemożliwe – uwierz! Gdybym powiedziała Oli na początku, że przebiegnie maraton tak szybko to pewnie zaśmiałaby mi się w twarz.  A jednak – CHCIEĆ TO MÓC!!

11923021_10205294572503849_969041152_nOlu! Mocno gratuluję i szczerze cieszę się z każdego Twojego sukcesu. Jesteś dla mnie wielką inspiracją i myślę, że teraz i dla wielu innych osób. Gratuluję pierwszego maratonu i właściwie każdego startu! Gratuluję silnego charakteru, woli walki, pięknego ciała, idealnej pompki oraz oczywiście spełnienia swojego marzenia!! Ściskam!!